ratownictwo - Blog - Szkolenia skiturowe, skialpinizm, narciarstwo wysokogórskie i szkolenia lawinowe

Szukaj
Idź do spisu treści

Menu główne:

Partnerskie ratownictwo lawinowe czyli co w śniegu piszczy

Opublikowany przez Piotr Stolarczyk w Szkolenie lawinowe · 7/1/2019 15:43:00
Tags: lawinyszkolenielawinoweskituryskitouroweszkoleniekursratownictwoinstruktorpzagoprTatryBeskidyzima
Parnterskie ratownictwo lawinowe, czyli co w śniegu piszczy

    W Tatrach ogłoszono 4 stopień zagrożenia lawinowego, co oznacza, że warunki do uprawiania turystyki i skiturowania są trudne. W mediach co rusz mowa o trudnych akcjach ratunkowych ratowników GOPR czy TOPR, a na horyzoncie kolejne opady śniegu. Problem lawinowy dotyczy w głównej mierze Tatr, ale nie można zapomnieć o Bieszczadach, Babiej Górze, Karkonoszach i przy tak niebezpiecznych warunkach innych rejonach Beskidów, gdzie pojedyncze zsuwy czy małe lawiny mogą również występować. Prowadząc szkolenia skiturowe, kładę szczególny nacisk na zagadnienia związane z lawinoznawstwem i partnerskim ratownictwem lawinowym. Uważam że, od naszej praktyki, wiedzy i doświadczenia w tym temacie, zależy bezpieczeństwo zarówno nasze jak i innych osób znajdujących się w terenie zagrożonym lawinami. Dziwnie jest patrzeć, gdy klienci niektórych "szkół skiturowych" czy przewodników tatrzańskich wychodzą z wypożyczalni trzymając w dłoniach pierwszy raz narty skiturowe i lawinowe ABC. Za chwilę mają ruszyć w góry na swoje pierwsze skitury, a znajomość sprzętu zarówno skiturowego jak i lawinowego jest znikoma. Szybkie przeszkolenie z regulacji wiązań, wpinania nart i wyruszają w góry. Chyba białe szaleństwo udziela się nie tylko uczestnikom takich szkoleń ale i prowadzącym. 



    Kiedy zaczynałem przygodę z narciarstwem skiturowym czy wysokogórskim ponad dwadzieścia lat temu, nie miałem takich możliwości jakie są obecnie dostępne. Dziś dostęp do sprzętu, szkoleń i informacji jest bardzo duży. Podczas swojej "skiturowej edukacji" od narciarza-turysty, przez ratownika GOPR i instruktora Polskiego Związku Alpinizmu postanowiłem, że jeśli będę miał możliwość przekazywać wiedzę związaną z tą dziedziną, postaram się tak to robić aby miało to sens. Dlatego nie mogę sobie pozwolić na rozpoczęcie szkolenia od szybkiego instruktarzu pod budką z oscypkami, czy tuż u wylotu doliny prowadzącej w góry. Rozpoczynam zajęcia na sali wykładowej dzień wcześniej, gdzie każdy uczestnik szkolenia dowiaduje się o sprzęcie skiturowym, zagrożeniach związanych z poruszaniem się na nartach w terenie, oraz teorii dotyczącej lawinowego ABC i partnerskiego ratownictwa lawinowego. Kolejnego dnia podczas zajęć w terenie, moi kursanci nie zadają amatorskich pytań, wiedzą jak założyć detektor i znają poszczególne fazy poszukiwania osoby zasypanej przez lawinę. Wyjście szkoleniowe upływa na doskonaleniu techniki poruszania się na nartach jak również na zajęciach lawinowych. Doświadczenie i praktyka są dobrymi nauczycielami, dlatego chciałbym się podzielić pewnymi spostrzeżeniami.

/ Detektor
Zawsze namawiam kursantów, o ile jest to możliwe, aby zainwestowali w swój osobisty detektor 3-antenowy. Dlaczego osobisty? Ponieważ mają możliwość dokładnego poznania jego funkcji, wiedzą do czego służą poszczególne przyciski i co ważne, dbają o niego bo jest jednym z elementów bezpieczeństwa. Mitem jest, że detektor 2-antenowy to odpowiednie urządzenie, o czym można przeczytać na jednym forum internetowym. Nie dajmy się oszukać, technologia jest coraz lepsza a komfort pracy i dokładność w detektorach 3-antenowych to bezpieczeństwo nas samych. Co więcej, na zajęciach dla początujących nie ćwiczymy wielokrotnych zasypań, lecz uczę podstaw i aby te podstawy zostały perfekcyjnie opanowane. Dopiero na dalszym etapie nauka zasypań wielokrotnych jest słuszna.



/ Sonda
Drugą ważną sprawą jest sondowanie, jednak aby było efektywne, niezbędne jest zaznajomienie kursantów z samą sondą, systemem blokowania i metodą sondowania. Niedopuszczalne jest, aby wypożyczalnia dała klientowi sondę o długości 150 cm (3 elementy). Dlatego, uczulam swoich podopiecznych, aby sprawdzali sprzet jaki wypożyczają. Zakup aluminiowej a nie carbonowej sondy to gwarancja wieloletniego i prawidłowego użytkowania. Co do samego sondowania, zwracam uwagę na prawidłowe i szybkie przygotowanie sondy do pracy. Wiele osób nie jest świadomych, że źle napięta linka, a co za tym idzie cała sonda, powoduje uszkodzenie i finalnie złamanie sondy. Nie można zapomnieć o prawidłowym ustawieniu sondy do powierzchni terenu podczas samego sondowania. Uczę również jak prawidłowo spakować i przygotować sondę do użycia. Najwygodniej jest transportować ją bez specjalnego pokrowca, a złożoną sondę spiąć gumką recepturką. Gdy będzie potrzebna do użycia, wystarczy ją szybko wyciągnąć z plecaka, sprawnie rozłożyć jednym ruchem i odpowiednio zablokować. Kiedy uczestnik szkolenia jest gotowy do sondowania, wykorzystuje wcześniej poznaną metodę spiralną zwaną również "ślimakową". Śmiało rusza do pracy a jedynie co mu pozostaje to cierpliwość i dokładność.

/ Łopata
To ostatni element, dzięki któremu możliwe jest odkopanie osoby zasypanej przez lawinę. Odnoszę wrażenie, iż skialpinizm sportowy przyczynił się do niewłaściwego doboru łopaty. Zawodnicy podczas zawodów mają w plecakach lekkie "łopatki", o małej powierzchni roboczej bez przedłużanego styliska. Po zawodach wiele osób zabiera właśnie ten sprzęt w góry na przejścia skiturowe. Oby nie musieli taką łopatą ratować partnera zasypanego przez lawinę. Odpowiednia łopata lawinowa to taka, która posiada dużą powierzchnię roboczą, rozkładane stylisko i jest wykonana z aluminium. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że często 1 metr kwadratowy śniegu waży ponad tonę, a przerzucenie takiej ilości nieodpowiedną łopatą będzie mało efektywne. Uczulam swoich podopiecznych, że odpowiednia łopata i przemyślany plan kopania zagwarantuje udaną akcję ratunkową.

/ odpowiedzialne podejście
Zdobywanie wiedzy, ciągła nauka i nieustanna praktyka, to jedyna słuszna droga. Życzę każdemu, aby nigdy nie musiał brać udziału w realnej akcji ratunkowej i aby każda z jego wypraw skiturowych kończyła się pozytywnymi wspomnieniami. Jednak nie zapominajmy, że odpowiedzialność za siebie i swoich górskich partnerów spoczywa na nas samych i tego jak jesteśmy przygotowani. Uczmy się odpowiedzialności i korzystajmy z fachowej wiedzy, którą można zdobyć na moich szkoleniach.



Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego